Góry,  Podróże

Austria i Włochy pod namiotem – praktyczne wskazówki

Szlak naszej wyprawy prowadził przez najpiękniejsze alpejskie jeziora, samo serce Tyrolu wraz z doliną Zillertal, magiczne Dolomity, przepiękny Tyrol Południowy, aż do słynnej Wenecji. Przejechaliśmy 3200 km, zatrzymując się po drodze na 5 kempingach. Górska pogoda pokazała nam prawie wszystkie swoje możliwości. Spaliśmy pod namiotem w burzy, ulewie, wichurze i mrozie, ale na pewno przeżyliśmy niezapomnianą przygodę. Poniżej znajdziecie praktyczne wskazówki gdzie, którędy i za ile pojechać oraz gdzie warto zatrzymać się na kempingowy nocleg. Gotowi na planowanie swojego Camp Life? Do dzieła!

Trasa

Poznań – Wrocław – Drezno – Hof – Ratyzbona – Pasawa – Attersee – Hallstatt – Zell am See – Grossglocknerstrasse – Mayrhofen – Schlegeis Stausee – Stillup Stausee – Lago di Braies / Pragser Wildsee – Toblacher See – Tre Cime di Lavaredo – Cortina d’Ampezzo – Passo di Giau – Santa Fosca – Passo Pordoi – Wenecja

Trasa powrotna

Camping Venezia Village – Trydent – Bolzano – Innsbruck – Monachium – Norymberga – Berlin – Poznań

Opłaty za drogi

  • Winieta w Austrii – 9,50 euro / 10 dni (kupiliśmy na granicy w mieście Pasawa)
  • Droga Schlegeis Alpenstrasse – 12,50 euro
  • Droga Alpenstrasse Stilluptal – 8 euro
  • Autostrada A13 z Innsbrucku do granicy austriacko-włoskiej – 9,50 euro
  • Autostrada A22 od granicy austriacko-włoskiej do zjazdu na Pragser Wildsee – 2,50 euro
  • Autostrada tuż przed Wenecją – 7,90 euro
  • Autostrada A22 z Trydentu do granicy włosko-austriackiej – 12 euro
  • Autostrada A13 od granicy włosko-austriackiej do Innsbrucku – 9,50 euro
  • Autostrada A2 od granicy niemiecko-polskiej do Poznania – 38 zł

Opłaty za trasy krajobrazowe

  • Grossglocknerstrasse – 36 euro / 1 wjazd
  • Tre Cime di Lavaredo – 30 euro / 1 dzień
  • Passo di Giau – darmowe
  • Passo Pordoi – darmowe

Podróż dzień po dniu

Dzień 1.

Wyruszyliśmy o godz. 6 z Poznania i zmierzaliśmy w kierunku jeziora Attersee. Nasza trasa prowadziła przez kolejne miejscowości: Wrocław, Drezno, Hof, Ratyzbonę i Pasawę. Na miejsce dojechaliśmy mniej więcej o godz. 20 wieczorem, czyli po około 14 h jazdy. Zatrzymaliśmy się na kempingu Grabner w miejscowości Steinbach am Attersee. Chociaż góry przywitały nas burzą i silną ulewą, udało nam się przetrwać pierwszą noc pod namiotem.

Dzień 2.

Pomimo deszczowej nocy, pierwszy poranek nad jeziorem Attersee powitał nas słoneczną pogodą. Wykorzystaliśmy to i wybraliśmy się na zwiedzanie okolicy.

Dzień 3.

Trzeciego dnia z miejscowości Steinbach am Attersee wyruszliśmy do miasteczka Hallstatt, dokąd trasa zajęła nam ok. 50 minut. Austria z każdym przejechanym kilometrem robiła na nas coraz większe wrażenie. Nie mogliśmy zostać zbyt długo w miasteczku Hallstatt, żeby zdążyć na kolejny kemping przed zmierzchem. Naszą następną bazą był Seecamp w miejscowości Zell am See, gdzie na miejsce dojechaliśmy po ok. 2 h. Pomimo trudności z przymocowaniem namiotu (kamieniste podłoże, patrz punkt „Kempingi”) spędziliśmy tam kolejne dwie noce.

Dzień 4.

Piękną pogodę w Zell am See wykorzystaliśmy na trekking po okolicznych górskich szlakach.

Dzień 5.

Przyszedł czas, żeby jechać dalej. Wyruszyliśmy z miejscowości Zell am See, kierując się na Mayrhofen, gdzie po drodze zjechaliśmy na Grossglocknerstrasse – przepiękną trasę krajobrazową. Decyzja ta okazała się jedną z najlepszych, ponieważ dzięki temu zobaczyliśmy chyba najpiękniejsze oblicze Austrii. Na zwiedzanie poświęciliśmy ok. 5 h, a następnie udaliśmy się do Mayrhofen, dokąd droga zajęła nam ok. 1,5 h.

Dzień 6.

W Mayrhofen spędziliśmy trzy noce, więc tym razem mogliśmy odpocząć od dalekich podróży autem. Pierwszego dnia wybraliśmy się nad jezioro Schlegeis Stausee, które oddalone jest o ok. 40 minut jazdy samochodem.

Dzień 7.

Drugiego dnia w Mayrhofen pojechaliśmy nad jezioro zaporowe Stillup Stausee, które oddalone jest o ok. 25 minut drogi.

Dzień 8.

It’s time to go to Italy! W końcu przyszedł czas na wymarzone Dolomity, w których dotychczas nie byłam. Krajobraz zmieniał się nie do poznania, pomimo tego, że wcale nie pokonaliśmy ogromnej liczby kilometrów od poprzedniego kempingu. Pierwszym miejscem w Dolomitach było przepiękne Lago di Braies / Pragser Wildsee, gdzie na miejscu byliśmy po około 3 h. Niestety nie mogliśmy zostać zbyt długo, ponieważ czekało nas jeszcze rozkładanie namiotu. Naszą kolejną bazą było jezioro Toblacher See, oddalone o ok. 25 minut jazdy samochodem.

Dzień 9.

Magiczne Dolomity nie przestawały nas zaskakiwać. Z kempingu Toblacher See pojechaliśmy do Tre Cime di Lavaredo, gdzie dotarliśmy w ok. 40 minut. Poprzedniej nocy bardzo zmarzliśmy, ponieważ temperatura spadła do minus 8 stopni, a następnej miało być jeszcze zimnej. Dlatego zdecydowaliśmy się na nocleg w hotelu w miejscowości Santa Fosca, który na szybko zarezerwowaliśmy na booking.com [klik] i wyruszliśmy w drogę. Jechaliśmy przez miejscowość Cortina d’Ampezzo (ok. 40 minut drogi), gdzie skosztowaliśmy włoskiej pizzy. Z Cortiny do Santa Fosca trasa zajęła nam ok. 50 minut.

Dzień 10.

Dnia dziesiątego wybraliśmy się na przepiękną włoską przełęcz Passo Pordoi, która oddalona jest o ok. 50 minut jazdy samochodem od miejscowości Santa Fosca. Później wyruszyliśmy w kierunku Wenecji.

Dzień 11.

Na zwiedzanie Wenecji poświęciliśmy tylko jeden dzień, chociaż uważam, że przydałby się jeszcze drugi 🙂 Niestety na więcej nie starczyło nam urlopu.

Dzień 12.

Przyszedł czas, żeby wrócić do domu. Z wielkim bagażem wspomnień, pięknych pocztówek zatrzymanych w pamięci i ciekawych kempingowych doświadczeń. Powrotną mapę oraz ceny dróg znajdziecie w punkcie pierwszym „Trasa”.

Miejsca, które warto zobaczyć

Attersee

Urokliwe jezioro o lazurowej i bardzo czystej wodzie. Jeżeli jesteście miłośnikami sportów wodnych, prawdopodobnie jest to dla Was wymarzone miejsce! Kto odważniejszy może się kąpać, ponieważ woda choć piękna i przezroczysta, potrafi przyprawić o dreszcze. W okolicy znajduje się także wiele szlaków turystycznych, dlatego miejsce to stanowi świetną bazę wypadową. Na przykład można wybrać się na trekking lub wycieczkę rowerową wokół jeziora i zatrzymywać się na noc na różnych kempingach. Trasa mierzy ok. 48 km. Ponadto w okolicy nie brakuje wypożyczalni rowerów elektrycznych i sprzętu wodnego.

Hallstatt

Domy wyrastające ze zbocza góry, drewniane okiennice, kolorowo malowane elewacje, parapety pełne bujnych kwiatów. Kot siedzący pod starymi drzwiami do chaty nie budzącej niczyjego zachwytu. Łabędzie zagadujące turystów. Wąskie korytarze, w których warto się zagubić. Świeże górskie powietrze i wiatr wiejący od jeziora. Taki dla mnie jest Hallstatt, chociaż również jest pełen turystów. Co więcej, jest to przepiękne miasteczko, które zdecydowanie warto odwiedzić.

Samochód możemy zostawić blisko centrum. My zaparkowaliśmy na parkingu P2, oznaczonym na mapie poniżej. Ceny są następujące:

  • 20 min. darmowe
  • 20 min. do 1 h – 3,50 euro
  • 1 h do 2 h – 6,50 euro
  • 2 h do 3 h – 8,50 euro
  • 3 h – 12 h – 9,50 euro
  • 12 h – 24 h – 0,50 euro / 1h
Ceny jedzenia i napojów są zbliżone do cen w pozostałych miastach, np. pizza margherita kosztuje ok. 8 euro.

Zapraszam również do postu Miasteczko Hallstatt – fotorelacja.

Grossglocknerstrasse

Podobno jedna z najpiękniejszych tras krajobrazowych w Austrii. Droga zdaje się prowadzić przez kilka innych planet, tak o niej mówię. A to dlatego, że co kilkadziesiąt metrów zmienia się po prostu wszystko: roślinność, ziemia, widoki, niebo i zapach. Na końcu dociera się pod najwyższy szczyt Austrii – Grossglockner, który co roku okradany jest z kolejnej porcji lodu.

Cena nie jest najniższa, ponieważ za wjazd samochodem osobowym zapłacimy 36 euro. Ale naprawdę warto. Polecam Wam poświęcić cały dzień, żeby spokojnie dotrzeć na sam koniec. Zjeżdżając po drodze napotkamy tablice przypominające nam, żeby sprawdzić stan naszych hamulców. I tutaj nie ma żartów! Nachylenie jest spore i niejedno auto musiało trasę w dół pokonywać na raty.

Przed wyjazdem sprawdźcie, czy trasa jest otwarta – klik

Cennik i godziny otwarcia Grossglocknerstrasse – klik

Bilety do kupienia online – klik

Schlegeis Stausee

Będąc w Mayrhofen grzechem byłoby nie odwiedzić tak pięknego miejsca jakim jest jezioro zaporowe Schlegeis Stausee. Droga dojazdowa Schlegeis Alpenstrasse otwarta jest od maja do października w godzinach od 7 do 18 lub od 6 do 18 w zależności od miesiąca, a opłata za wstęp wynosi 12,50 euro (patrz punkt „Trasa” na początku wpisu). Zjeżdzać można ze spokojem po godzinie 18, więc nie musimy się martwić, że zamkną nam szlaban. Ponadto parking przy jeziorze jest darmowy.

W okolicy znajdują się restauracje takie jak Zamsereck (czynna w lipcu i sierpniu) [klik], Dominikushutte [klik], Helmut’s Fischerhutte oraz schronisko Olpererhutte [klik].

My zdecydowaliśmy się przejść wzdłuż brzegu jeziora po drodze wstępując do kameralnej chatki Helmut’s Fischerhutte na ciepłą herbatę i Apfelstrudel. Następnie wyruszyliśmy w kierunku schroniska Olpererhutte (2389 m n.p.m.), do którego droga zajęła nam niecałe 2 h z przerwami na zdjęcia. Taka ciekawostka, przy schronisku znajduje się słynna insta miejscówka – pomost nad wodospadem spływającym do jeziora Schlegeis 🙂 Siedząc na nim czułam się jak na huśtawce, mając przed sobą ogromną przestrzeń i horyzont pomalowany górami.

Stillup Stausee

Kolejnym jeziorem, które warto zobaczyć będąc w okolicach Mayrhofen jest Stillup Stausee. Droga dojazdowa Alpenstrasse Stilluptal otwarta jest od maja do października i kosztuje 8 euro (patrz punkt pierwszy „Trasa”). Parking przy jeziorze jest darmowy. Można wybrać się na trekking wzdłuż jeziora lub pomaszerować do restauracji Stillupperhaus lub trochę dalej do Grune Wand Hutte. Ponadto w obu miejscach można przenocować. Odległość pomiędzy parkingiem a Grune Wand Hutte to ok. 7,5 km. Jeszcze jedna restauracja znajduje się przy parkingu i nazywa się Gasthaus Wasserfall. My natomiast zrobiliśmy sobie obiad za pomocą naszej turystycznej kuchenki gazowej.

Lago di Braies / Pragser Wildsee

Bajeczne miejsce. Włoskie jezioro Lago di Braies położone jest w Dolomitach w dolinie Pustertal.  Na miejscu można wypożyczyć jedną z wielu słynnych drewnianych łódek, przejść się na spacer lub skosztować na przykład jabłecznika w pobliskiej restauracji z cudownym widokiem na góry. Ponadto będąc na miejscu warto zapytać o promocję, czy przy wydaniu określonej kwoty w restauracji, otrzymamy zniżkę na parking. Podczas naszego pobytu obowiązywała promocja, że jeżeli wydamy co najmniej 15 euro w restauracji, wówczas parkujemy bezpłatnie.

Tre Cime di Lavaredo

Podczas całej podróży Dolomity zrobiły na mnie największe wrażenie. Tre Cime di Lavaredo jest to masyw górski, który składa się z trzech głównych szczytów: Cima Ovest, Cima Grande, Cima Piccola oraz dwóch mniejszych Piccolissima oraz Punta di Frida. Na trekking warto poświęcić cały dzień, od wczesnego ranka, żeby dojść jak najdalej i zdążyć wrócić do auta przed zmierzchem. Ponadto po drodze znajdują się schroniska, gdzie można odpocząć, kupić coś do jedzenia i picia. Widoki zapierają dech w piersiach. Wjazd na teren Tre Cime kosztuje 30 euro / 1 dzień.

Passo Pordoi

Passo Pordoi to przepiękna włoska przełęcz. Warto tutaj przyjechać, żeby przejść się na trekking, a później usiąść na polanie i nacieszyć się myślą, że właśnie jesteśmy w Dolomitach. Widoki zapierają dech w piersiach. Co więcej, wjazd oraz parking jest darmowy.

Wenecja

Na zwiedzanie Wenecji warto poświęcić przynajmniej dwa dni. Nam niestety został tylko jeden, więc nie mogliśmy zobaczyć wszystkiego co chcieliśmy, jednak myślę, że najważniejsze miejsca odhaczyliśmy na naszej liście. Do centrum miasta można dojechać samochodem, natomiast za najtańszy parking zapłacimy ok. 21 euro za dobę. Na miejsce można dotrzeć również autobusem. Z naszego kempingu (patrz punkt „Kempingi”) najbliższy przystanek był oddalony o 100 m, a podróż w obie strony kosztowała jedynie 3 euro. Autobusy kursują co 15 minut, a ostatni wraca około północy, natomiast później wrócić możemy nocną linią. Najsłynniejsza wenecka atrakcja – rejs gondolą kosztuje 80 euro (za jedną gondolę, niezależnie od liczby osób). 

Kempingi

Pobyt na każdym z poniższych kempingów był bardzo udany. Wszędzie spotkaliśmy pomocną obsługę oraz życzliwych kempingowych sąsiadów. Miejsca, które Wam przedstawiam są położone w otoczeniu przepięknej przyrody. Nie ma nic lepszego od poranków, kiedy leżąc w namiocie możemy obserwować wędrówkę chmur po górach.

Podane ceny obejmują osobę dorosłą, pole namiotowe, samochód osobowy i podatek. Koszty noclegu mogą różnić się w zależności od liczby osób i rodzaju pojazdu. Szczegółowe cenniki znajdziecie na stronach internetowych, które oznaczyłam przy każdym kempingu.

Camping grabner

Camping Grabner [klik] położony jest w miejscowości Steinbach nad jeziorem Attersee.

  • pomieszczenia sanitarne nie są najnowsze, ale utrzymane w czystości
  • dostęp do pralek, suszarek dodatkowo płatny
  • dostęp do prądu pod zadaszonym tarasem przy restauracji
  • bezpłatne Wi-Fi
  • wypożyczalnia rowerów i sprzętu wodnego
  • restauracja
  • sklep spożywczy
  • trawiaste parcele, dzięki czemu łatwo mocuje się śledzie od namiotu
  • bezpośredni dostęp do jeziora z pomostem

Cena za dobę wyniosła 10,99 euro za osobę.

Seecamp Zell am See

Kemping Seecamp [klik] położony jest w mieście Zell am See. W okolicy znajduje się wiele szlaków pieszych i rowerowych, dlatego miejsce to stanowi świetną bazę wypadową. Niedaleko stąd mamy do przepięknej trasy krajobrazowej Grossglocknerstrasse.

  • nowe i czyste pomieszczenia sanitarne
  • dostęp do pralek, suszarek, żelazek dodatkowo płatny
  • dostęp do prądu w budynku, gdzie można swobodnie usiąść
  • bezpłatne Wi-Fi
  • restauracja
  • sklep spożywczy
  • sala zabaw dla dzieci w budynku
  • kamieniste parcele, co utrudnia przymocowanie śledzi od namiotu
  • bezpośredni dostęp do jeziora

Cena za dobę wyniosła 15 euro za osobę.

Camping Mayrhofen

Camping Mayrhofen [klik] położony jest na uboczu miasta Mayrhofen. W okolicy znajdują piękne jeziora – Schlegeis Stausee i Stillup Stausee.

  • nowe i czyste pomieszczenia sanitarne
  • dostęp do pralek, suszarek i żelazek dodatkowo płatny
  • dostęp do prądu na zewnątrz przy restauracji lub w punkcie informacji
  • płatne Wi-Fi
  • restauracja
  • sklep spożywczy
  • basen, sauna
  • parcele osobno wyznaczone dla kamperów (kamienie) i dla namiotów (trawa)
Cena za dobę wyniosła 12,05 euro za osobę. 

Toblacher See Camping

Tutaj jest naprawdę pięknie! Toblacher See Camping [klik] znajduje się w Dolomitach, jedynie 25 minut drogi od Lago di Braies. 

  • nowe i czyste pomieszczenia sanitarne
  • prysznice jako osobne pomieszczenia
  • dostęp do pralek, suszarek, żelazek dodatkowo płatny
  • możliwość skorzystania z tradycyjnej suszarki do ubrań
  • dostęp do boksów na kluczyk przeznaczonych do ładowania telefonów dodatkowo płatny
  • dostęp do prądu w budynku, przy punkcie informacji
  • bezpłatne Wi-Fi
  • restauracja
  • sklep spożywczy
  • parcele z przewagą kamieni

Cena za dobę wyniosła 14,85 euro za osobę.

Venezia Camping Village

Venezia Camping Village [klik] oddalony jest od centrum Wenecji jedynie o 8 km. 

  • Bungalow z łazienkami
  • znakomite warunki w domku (nowy i czysty)
  • dostęp do klimatyzatora dodatkowo płatny
  • bezpłatne Wi-Fi
  • basen, sauna
  • restauracja
  • sklep spożywczy
  • możliwość kupienia na recepcji biletu autobusowego w obie strony do centrum Wenecji
  • w recepcji można otrzymać mapę ze wszystkimi wskazówkami i informacjami jak dotrzeć do centrum Wenecji i jak się po niej poruszać

Cena za dobę wyniosła 26,40 euro za osobę.

Przykładowe ceny jedzenia

Hallstatt, Cortina d’Ampezzo:

  • pizza margherita – ok. 8,00 euro
Lago di Braies:
  • Apfelstrudel – 4,50 euro
  • herbata – 2,50 euro
  • kawa – 3,50 euro
    Wenecja:

    • lampka wina – ok. 5,00 euro
    • lasagne bolognese – ok. 14,00 euro
    • pizza diavola – ok. 10,00 euro
      Sklepy Spar:

      • Tirola Kola 0,5 l – 0,79 euro
      • bułka Spitzweckerl – 1,18 euro
      • bagietka Laugenstange – 1,54 euro
      • precel Laugenbreze – 0,77 euro
      Górskie schroniska:
      • dania główne – ok. 10,00 – 15,00 euro

      Co zabrać?

      • Namiot – ważne, żeby dobrze chronił od deszczu i wiatru. W specjalistycznych sklepach turystycznych uzyskacie pomoc przy wyborze odpowiedniego namiotu w zależności od warunków w jakich planujecie spać w przyszłości. My ostatecznie zdecydowaliśmy się na namiot Fjord Nansen Veig Pro III [klik] o wodoodporności tropiku 5000 mm H2O oraz podłogi 6000 mm H2O. Podczas naszej podróży mieliśmy okazję przetestować go w silnym deszczu, burzy i mrozie. Namiot spisał się rewelacyjnie, dobrze chronił od wiatru i ani razu nie przemókł. Łatwo się go rozkładało i zwijało. Ponadto jest to namiot o lekkiej konstrukcji, dzięki czemu w przyszłości będziemy mogli go nosić przy plecaku. Minusy? Wejście do namiotu jest mało praktyczne, ponieważ wchodząc lub wychodząc podczas deszczu, woda pada nam do środka.
      • Śpiwory – nawet najlepszy namiot nie ochroni nas przed mrozem, dlatego trzeba zabrać ze sobą dobry śpiwór. Mi wystarczył taki o temperaturze komfortu 6 stopni [klik], ale w mrozie okazał się za słaby. Ponadto jest bardzo wygodny i ciepły, a dzięki temu, że jest rozciągliwy nie krępuje ruchów.
      • Karimata – zapewnia dobrą izolację od zimnego podłoża [klik].
      • Materac / mata samopompująca – jeżeli zamierzamy spać na różnych kempingach i codziennie lub co dwa dni zwijać nasz dobytek i wyruszać dalej zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie mata samopompująca. Ułatwi nam trochę życie 🙂 Różne modele znajdziecie m.in. w Decathlonie, np. taki [klik].
      • Odpowiednie ubrania na chłodniejsze noce, np. dres do spania.
      • Rozgrzewacze – genialna rzecz [klik]. Naciskacie metalowy przycisk i po chwili rozgrzewacz zaczyna działać. Utrzymuje ciepło przez ok. 30 minut. Po zanurzeniu we wrzątku na 10 minut, ponownie jest gotowy do użycia. Bez kilku takich małych rozgrzewaczy chyba bym zamarzła 🙂
      • Lampka do namiotu – absolutny hit naszej wyprawy to lampka kempingowa [klik] z Decathlonu. Posiada uchwyt, dzięki któremu możemy ją powiesić w namiocie. Działa w trzech trybach, w tym jeden w kolorze czerwonym.
      • Kuchenka turystyczna – jechaliśmy dokładnie z takim palnikiem [klik] i z taką butlą gazową 450 g [klik]. Gotując codziennie śniadania, obiady i kolacje nie zużyliśmy całego paliwa, ale zawsze warto mieć przy sobie zapasową butlę. Zestaw spisał się na medal, a rozmiar palnika pozwalał na wygodnie gotowanie w trochę większych garnuszkach.
      • Zestaw kubków, talerzy i garnuszków turystycznych.
      • Czołówka – bardzo przydatna, kiedy przyjdzie nam rozstawiać namiot po ciemku.
      • Latarka – zarówno w górach i na biwaku zawsze obowiązkowa 🙂

          Dodaj komentarz

          Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *